Obserwuj nas

youtube  facebook

Imię:

Email:

Materiały z festiwalu 2011

Szkice do panoramy ("Krety i rajskie ptaki")

W jednym z wcześniejszych utworów prozatorskich Tadeusz Różewicz opisywał wizytę u okulisty, do którego poszedł w celu otrzymania recepty na nowe, „mocniejsze” szkła do okularów. Okulista ten ostrzegał poetę, że jeśli nie zaniecha męczenia oczu nadmiarem „przypadkowej” lektury, to w końcu może całkiem stracić wzrok. Jednak poeta nie potrafił i nadal nie może odmówić sobie czytania gazet i kolorowych czasopism. Nawet tych mocno przeterminowanych – sprzed miesiąca czy sprzed roku. Bo też metoda twórcza Mistrza zasadza się na wyszukiwaniu znaków naszych czasów, na próbach uchwycenia ducha współczesności w rozmaitych wiadomościach agencyjnych, banalnej publicystyce czy nawet w listach do redakcji kobiecych czasopism. A jak łatwo się domyśleć, dla takiej metody twórczej upływ miesiąca czy nawet roku może nie mieć żadnego znaczenia.

 

Toteż Iga Gańczarczyk (dramaturg) i Maciej Podstawny (reżyser) – autorzy scenariusza przedstawienia „Krety i rajskie ptaki” – mogli wykorzystać zarówno fragmenty najnowszych utworów Tadeusza Różewicza, jak i tych sprzed pięćdziesięciu lat. A efekt, czyli spektakl w wykonaniu znakomitych aktorów Teatru Dramatycznego z Warszawy przeszedł – jak śmiem twierdzić – najśmielsze oczekiwania. Bo oto 10 października na scenie Miejskiego Domu Kultury obejrzeliśmy rodzaj wystudiowanego eseju scenicznego, rodzaj próby naszkicowania duchowej panoramy współczesności. Piszę: próby naszkicowania, albowiem pełniejsze odmalowanie takiej panoramy jest wszakże niemożliwe… A tę niemożliwość symbolizowała także „niekompletna” scenografia, czyli jakieś nie do końca rozwinięte dywany i wykładziny, na których przypadkowo rozstawione były mocno sfatygowane krzesła, fotele i kanapa. I nawet robione przez aktorów w trakcie przedstawienia przemeblowania w niczym nie poprawiały wrażenia tymczasowości i bylejakości miejsca, którego właśnie nie można było doprowadzić do pełnego porządku.

 

Z mnogości cytatów z prozy i wierszy Tadeusza Różewicza, które wykorzystano w tym tragikomicznym w wymowie przedstawieniu, moją uwagę szczególnie przykuło kilka wątków. Na przykład koniecznie wspomnieć muszę o poruszających fragmentach opowiadania „Śmierć w starych dekoracja”. I o mistrzowskiej, „wyciszonej” kreacji Tadeusza Kowalskiego, który jako bohater opowiadania na koniec odkrył, że piękny posąg Sfinksa cały jest z tektury i papieru… Natomiast prawdziwie wstrząsający w wymowie był zagrany przez Dobromira Dymeckiego, zaimprowizowany wykład młodego Szweda, przedstawiciela Riksbanku. Aktor brawurowo zinterpretował w nim drugą część poematu „Recycling”, zatytułowaną „Złoto” (utwór pochodzi z poetyckiego tomu „Zawsze fragment. Recykling”). Była to opowieść o przechowywanym w zachodnich bankach złocie zagrabionym ofiarom holokaustu; o złocie, z którym jego obecni posiadacze tak bardzo nie chcą się rozstać, że aż gotowi są obstawać przy tym, iż holokaustu nie było… A już klasą samą dla siebie było aktorstwo Anny Kłos-Kleszczewskiej, która na początek grała blogerkę, bohaterkę satyrycznego tekstu „Przyj dziewczę przyj” z tomu „Kup kota w worku”. Czyli w sumie naiwne dziewczę planujące zostać celebrytką, a zarazem snobujące się na zwolenniczkę infantylnie rozumianej idei political correctness. Wspomniana znakomita aktorka wcieliła się również w rolę młodej, niedouczonej dziennikarki – ulubionego przedmiotu żartów Tadeusza Różewicza. A w poincie spektaklu, znów jako „słodka idiotka”, jakby na przekór całej swej „poprawności” konstatuje, że nawet gdyby w jakiejś wojnie wyginęła połowa ludzkości, to nic takiego, bo za sto lat populacja się odrodzi…

 

Próżno byłoby doszukiwać się jakiejś integralnej całości w przedstawieniu „Krety i rajskie ptaki”. Bo jakkolwiek chcielibyśmy oddać syntetyczną, duchową panoramę współczesności, to będzie to „zawsze fragment”.

 

Paweł Bera

 

Recenzja jest autorstwa Pawła Bery. Administrator rozewiczopen.pl nie odpowiada za jej treść.